Moja przygoda jako cyfrowy nomada w Azji Południowo-Wschodniej właśnie się rozpoczęła. Mój pierwszy dłuższy przystanek to Bangkok – jedno z największych miast w regionie i, oczywiście, stolica Tajlandii. Dlaczego to właśnie w nim zostanę przez miesiąc? Przeczytaj poniżej.

Dlaczego postanowiłam zostać cały miesiąc w Bangkoku jako cyfrowy nomada? Nie chodzi tylko o jedzenie uliczne, imprezy i niskie koszty życia w Tajlandii.

1.    Tanie bilety lotnicze do Bangkoku

Jak już wspomniałam w kilku wcześniejszych postach, to ceny biletów lotniczych często mają decydujący wpływ na wybór kolejnego kierunku przez cyfrowych nomadów. Wybierając miejsce dla siebie, brałam pod uwagę najniższe ceny, bo bilet lotniczy to w końcu największy wydatek – później już będzie tylko taniej.

Oto, co znalazłam: bilet w jedną stronę z Warszawy, przez Kijów, do Bangkoku za około 812 złotych. Całkiem nieźle, prawda? Mogłabym czekać na lepsze okazje, ale zależało mi, żeby wszystko mieć zorganizowane na czas.

2.    Dobre warunki wizowe w Tajlandii

Tajlandia to kraj bardzo przyjazny podróżnikom. Obywatele 52 krajów, w tym Polski, mogą odwiedzić ją bez wizy. Jest jednak pewne ograniczenie – maksymalny czas pobytu nie może przekraczać 30 dni w przypadku (jeśli masz pieczątkę z lotniska międzynarodowego w Bangkoku) lub 15 dni (jeśli przekroczyłeś granicę lądową). Dane z czerwca 2017 roku.

Jeśli planujesz wydłużyć swój pobyt (na co cyfrowi nomadzi często się decydują), możesz z łatwością aplikować o pozwolenie na 90-dniowy pobyt w Tajlandii. Aby jednak to zrobić musisz mieć 60-dniową wizę tajską wydaną w ambasadzie lub konsulacie w twoim kraju. Jeśli jej nie masz, pobyt w Tajlandii możesz przedłużyć tylko o 60 złotych. Koszty w obu przypadkach wynoszą 60$.

Pobyt w Tajlandii możesz przedłużyć jeszcze dzięki tak zwanemu visa run. Ogólnie mówiąc, musisz po prostu opuścić kraj i wrócić do niego, aby dostać nową pieczątkę w paszporcie. To powszechna praktyka wśród podróżników i cyfrowych nomadów w Tajlandii lub innych krajach Azji Południowo-Wschodniej, ale nie zawsze ma się gwarancję, że zostanie się wpuszczonym do danego kraju. Ostateczna decyzja leży w rękach celników.

3.    Niskie koszty życia w Tajlandii

Jako stolica, Bangkok jest nieco droższy od pozostałych miast w Tajlandii, jednak koszty życia są tu wciąż stosunkowo niskie – nawet w porównaniu do kosztów życia w Polsce, która jest jednym z najtańszych krajów europejskich.

Średnie koszty życia w Tajlandii, według Numbeo (czerwiec 2017), przedstawiają się następująco:

Obiad w niedrogiej restauracji – 6,54 PLN

Woda (0.33 liter bottle) – 0,95 PLN

Loaf of fresh white bread (0,5 kg) – 4,04 PLN

Gasoline (1 liter) – 2,95

Taksówka, 1km (standardowa taryfa) – 0,65 PLN

Apartament (1 pokój) w centrum/poza centrum Bangkoku – 2 212 / 4 295 PLN

Jak widać, życie w Bangkoku to dobra okazja na to, aby zaoszczędzić, jednocześnie ciesząc się komfortowymi warunki.

3. Jedzenie uliczne

Czy w ogóle muszę o tym wspominać? Bangkok to RAJ dla kubków smakowych. Jeśli jesteś fanem azjatyckiego jedzenie, na pewno łatwo mnie zrozumiesz. A jeśli nie próbowałeś go jeszcze, to nic straconego – w Bangkoku na pewno znajdziesz coś idealnefgo dla siebie. Kaho Pad (podsmażany ryż), Tom Yum Goong (zupa krewetkowa), Som Tum (sałatka z papai), Kai Med Ma Muang (kurczak z orzechami nerkowca)… To tylko kilka smacznych potraw, które koniecznie trzeba spróbować, będąc w Bangkoku.

Gdy podróżuję, zawsze staram się jeść lokalne jedzenie tak często, jak mogę. To jeden z moich ulubionych sposobów na to, aby przybliżyć sobie lokalną kulturę. Bo nic tak nie zbliża jak dobre jedzenie, prawda?

4. Fantastyczne życie nocne w Bangkoku

Oglądałeś „Kac Vegas II?” Jeśli tak, to na pewno wiesz, że kręcili go w Bangkoku. Co tam się działo… Okay, nie mówię, że liczę na tak szalone życie nocne w Bangkoku, chociaż to miasto na pewno mogłoby mnie wciągnąć, bo ma wiele opcji do wyboru – od standardowych barów i skybarów, po kluby otwarte do samego rana. Jak dotąd, imprezy w Azji Południowo-Wschodniej wspominam bardzo dobrze (szczególnie te w Manili), więc zobaczmy, co przyniesie Bangkok…

5. Społeczność cyfrowych nomadów w Tajlandii

Patrząc na wszystkie powody wymienione powyżej, nic dziwnego, że tak wielu cyfrowych nomadów wybiera Bangkok jako swój tymczasowy dom. Oczywiście, wciąż nie można go porównać, na przykład, z Chiang Mai, który spokojnie można nazwać stolicą cyfrowych nomadów w Azji Południowo Wschodniej. Bardzo szybko wzrastająca liczba biur coworokingowych i przestrzeni colivingowych, dość dobry i stabilny internet, jak również wiele opcji spędzania wolnego czasu na pewno brzmią atrakcyjnie.

Z przyjemnością sprawdzę scenę cyfrowego nomadyzmu w Bangkoku i chętnie spotkam się z inspirującymi, kreatywnymi i podobnie myślącymi osobami. W tym mieście na pewno ich nie brakuje.

6. No dobrze, już wcześniej byłam w Bangkoku, ale…

To nie jest mój pierwszy raz w tajskiej stolicy. W czerwcu 2016 roku spędziłam trochę czasu w Bangkoku i Chiang Mai, jednak nie jestem w pełni zadowolona z tego wyjazdu, bo miałam wiele ograniczeń. Do Tajlandii trafiłam tuż po tym, jak skradziono mi portfel wraz z kartą kredytową i telefonem w RPA. Mój budżet był więc bardzo niski, bo nie miałam nawet dostępu do konta bankowego, więc skupiałam się głównie na bezpłatnych i tanich formach spędzania wolnego czasu.

Tym razem chętnie poznam Bangkok z różnych stron… W planach mam nie tylko zwiedzanie atrakcji turystycznych, ale też spróbowanie wielu lokalnych potraw, wizytę w paru barach czy wycieczkę poza miasto. Tu jest tyle do zobaczenia i przeżycia.

7. Dobre połączenie z moim kolejnym miejscem docelowym

Dzięki dwóm całkiem dobrze rozwiniętym lotniskom, Bangkok jest świetnie połączony z wieloma innymi interesującymi miejscami w Tajlandii czy całej Azji. Tanie linie lotnicze, takie jak Air Asia, Malindo Air, Thai Smile, czy Tiger Air, oferują loty w bardzo niskich cenach. Już za 100-150 złotych można polecieć, na przykład, na Bali, do Singapuru, Kuala Lumpur, Laosu, Birmy, czy Wietnamu.

Już wybrałam swój kolejny cel, opierając się głównie na niskich kosztach transportu. Co to będzie? O tym wkrótce!